Nowe Chatai
Aktualnie: 1 145 892 mieszkańców
Nowe Chatai jest jednym z największych miast w Ostwaldzie, a także stolicą i centrum kulturowym kantonu Ohelglaipen. Pełni rolę jednego z dwóch głównych portów państwa. Wzniesiono je na archipelagu kilkunastu niewielkich wysp, co skierowało transport i logistykę na drogę wodną. Mieszkańcy przemieszczają się łodziami różnej wielkości, a gondolierzy cieszą wysokim szacunkiem i są znakiem rozpoznawczym miasta. Morskie zwyczaje głęboko zakorzeniły się w modzie, kuchni i architekturze. Popularnym nakryciem głowy jest trikorn, zaś gospody zwane są tawernami. To właśnie tutaj, w Nowym Chatai, stacjonuje Północna Flota.
Struktura władzy w Ohelglaipen przypomina tę w innych kantonach Ostwaldu. Wyjątkiem jest unikalny urząd doży, którego nie znajdziemy nigdzie indziej. Doża pełni rolę podobną do kanclerza, jest wybierany przez Wysoką Izbę na dziesięcioletnią kadencję, czyli na ponad dwie kadencje parlamentu. Ma prawo zamieszkiwać w Pałacu Dożów wraz z rodziną i odgrywa kluczową rolę w polityce miasta. Jego poparcie często przesądza o wyborze burmistrza, teoretycznie wybieranego drogą głosowania. Dodatkowo przewodzi armii Ohelglaipen.
Nowe Chatai to drugie największe miasto w Ostwaldzie oraz jeden z dwóch kluczowych portów, będący stocznią i przystanią dla Floty Północnej. Wyraźnie różni się od metropolii na południu kraju; choćby faktem, że nie znajduje się na lądzie. U zarania dziejów mieszkańcy aoshiańskiej kolonii Chatai (najprawdopodobniej przybyli z dorzecza Laderithien, na co wskazuje podobna do Laderith koncepcja zabudowy) na wschodnim wybrzeżu Tarneth trafili pod jarzmo Wielkiej Vanthii, stając się niewolnikami rosnącego Imperium. Podczas Wielkiej Destabilizacji Magii niemal cała osada została zatopiona, a wśród uciekinierów zapanował chaos, który umożliwił leafer wyzwolenie się. Odzyskawszy swobodę, odtworzyli osadę na archipelagu w pobliżu kontynentu. Wybrali siedem wysp blisko stałego lądu. Chociaż dziś miasto zamieszkują głównie Ludzie, architekturę pierwszych mieszkańców wciąż widać w zabudowie wszystkich ośmiu dystryktów. Najstarszą dzielnicą jest Wieżowisko, nazwane od charakterystycznych, wysokich elfich wież.
Unikatowy rys Nowego Chatai wpływa na postawę mieszkańców: są oni dumni z własnej odrębności i oddani małej ojczyźnie, a zarazem gościnni dla obcych, których dziesiątki codziennie odwiedzają port. Słyną z tolerancji rasowej i religijnej, większej niż w innych kantonach. Równocześnie częściej niż reszta Ostwaldczyków przejawiają niechęć, a nawet jawną wrogość wobec Imperium Vanthijskiego. Na tę antypatię wpływa niewątpliwie struktura ludności: mieszka tu wielu elfów, których zachodni sąsiad traktuje jak obywateli drugiej kategorii. Handlując z nim, chatajscy kupcy nakładają wyższe cła i marże, a włodarze miasta tolerują korsarstwo wokół wyspy Paltran.
Administracyjnie Nowe Chatai podzielone jest na 8 dzielnic.
Dzielnica urzędnicza, zamieszkana przez najbogatszą kastę w mieście, składającą się z członków zamożnych rodów, wpływowych gildii handlowych oraz rodzin wojskowych. Mieszczą się tu urzędy, biura, placówki organizacji i frakcji handlowych. Strefa mieszkalna składa się z pałaców i willi. Najważniejsze budynki to siedziba Rady Federalnej, Pałac Dożów oraz sztab admiralicji Floty Północnej. Niewątpliwą atrakcją jest tawerna Złoty Sum, zarządzana przez Paula Frei, jednego z organizatorów corocznego Wielkiego Sumobrania z okazji Święta Rubertusa. Gospoda słynie z wyśmienitych ryb, wyjątkowo wysokich cen oraz wypchanego łba potwora morskiego, ubitego podczas zawodów w 1376 roku.
Strefa przemysłowo-wojskowa. W przybrzeżnej zabudowie dominują stocznie, a w centralnej — domy robotników. Część dystryktu przeznaczono dla admiralicji Floty Północnej. Mimo obecności wojska Tolle Werft boryka się z problemem przestępczości, związanej z działalnością niektórych gildii. Nietrudno tu kupić towary z przemytu czy piractwa. Władze dzielnicy oskarżano już nie raz o sprzyjanie piratom, lecz dotąd nikt nikogo nie złapał za rękę, a zarzuty szybko umarzano.
Serce miasta — najbardziej egzotyczna i różnorodna dzielnica Nowego Chatai. Wybudowano ją nie jak inne dystrykty — na jednej dużej wyspie — lecz na szeregu niewielkich skał wystających z morza. Znajdują się tu okazałe świątynie siedmiu powszechnych kultów fallathańskich oraz ósma, należąca do Praojca. Każda z ośmiu świątyń zajmuje wzniesienie otoczone wodą. Można do nich dotrzeć gondolą, małym statkiem lub odpowiednim z szerokich mostów, łączących skały ze sobą. Co ciekawe, na mostach normalnie się mieszka: „wiszące domy” są dla przybyszów atrakcją do zwiedzania.
Obok religii, rytm Brücken der Acht Götter nadaje handel. Dzielnica słynie z największego targowiska w mieście. Centralny plac sprzyja wymianie informacji, plotek i poglądów, a w cieniach często słychać imiona heretyckich bożków, co wymusza częste patrole Inkwizycji.
Najmniejsza dzielnica Nowego Chatai, o wyraźnie elfiej zabudowie. W przeciwieństwie do reszty miasta, gdzie obecna jest we fragmentach, tu architektura leafer pozostała nienaruszona. Smukłe, dumne wieże są znakiem rozpoznawczym całego kantonu.
Wieżowisko przyciąga magów różnych ras, co powoduje częste wizyty Inkwizycji. Relacje między tutejszymi czarodziejami a Zakonem są dosyć napięte. Czarne Płaszcze działają tu swobodniej niż w pozostałych dzielnicach, ale i obdarzeni mocą mają spore wpływy, dodatkowo wzmacniane kiesą doży, która… wspiera Inkwizytorów w innym dystrykcie: Catcher-Bezirk. Można odnieść wrażenie, że lokalny konflikt jest Bühler na rękę. W rezultacie, choć piękna, bogata i zadbana, dzielnica bywa naprawdę niebezpieczna.
Zamożna, spokojna i właściwie dość nudna dzielnica o schludnej, ale nieciekawej, współczesnej zabudowie, zamieszkana głównie przez bogatszych rzemieślników, kupców i urzędników. Znajdują się tu siedziby większości gildii handlowych, kompanii najemniczych oraz banków.
Najsłynniejszym budynkiem jest tawerna „Ząb Rekina” — obok Złotego Suma najlepsza i najdroższa oberża w Nowym Chatai. Pijają tu legendy morza, wojaczki i przygód: kapitanowie słynnych okrętów i admirałowie; niezmordowani pojedynkowicze i odkrywcy skarbów; oficerowie wojsk najemnych i sławni podróżnicy. Własny, niewielki port sprzyja wymianie morskich opowieści. Korzystają z niego głównie jachty.
Największa i najludniejsza, cywilna dzielnica portowa, enklawa kupców i marynarzy. Tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. Wyróżnia się ogromną przystanią, która może pomieścić dziesiątki statków towarowych. Od wschodu sąsiaduje z Brücken der Acht Götter, co zwiększa jej znaczenie w handlu. Znajdują się tu liczne tawerny, dwa place targowe, sklepy, warsztaty i magazyny, a także Centralny Garnizon Milicji Obywatelskiej, nadzorujący pracę straży w całym Nowym Chatai. Dumą Kupferbezirku — i całego kantonu — jest Prochownia, największa manufaktura broni palnej w Ostwaldzie.
Dzielnica ta nie została zbudowana ani na wyspie, ani na skałach. Tworzą ją dziesiątki starych barek rzecznych połączonych mostami. Jest biedniejsza od innych, ale nie uchodzi za slumsy. Ten stan rzeczy utrzymuje się dzięki doży Caroli Bühler, której prywatne wojska najemne — Perłowe Panienki — przejęły kontrolę nad dystryktem w 1373 roku. Od tego czasu Bühler dba o porządek w strefie i kontroluje rynek pereł. Aby uniknąć konfliktów z innymi włodarzami miasta, płaci wysoki podatek od zysków, co zagwarantowało jej legalizację działań. Przestępczość jest tu mniejsza niż w Kupferbezirku, choć występują problemy z kultami i potworami. W związku z tym doża wspiera Inkwizycję, a mieszkańcy przywykli do częstych wizyt Czarnych Płaszczy. Większość zakotwiczonych barek pełni rolę domostw, sklepów i tawern, a te ruchome są miejscami pracy dla poławiaczy i rybaków.
Slumsy. Znajdują się w cieniu Tolle Werft, w miejscu, gdzie prądy morskie znoszą zanieczyszczenia ze stoczni i warsztatów. Nikt z własnej woli nie chciałby tu zamieszkać; kto tylko może, przenosi się do Kupferbezirku. Ludzie żartują, że nawet przestępcy omijają ten dystrykt, władze zaś starają się o nim zapomnieć. W rezultacie Abwasser jest domem dla biedoty, przegranych watażków, chorych i kalekich bez opieki. Ponoć wybuchające co jakiś czas pożary wywoływano celowo, by pozbyć się problemu. Ścieki odradzają się jednak za każdym razem, jak uporczywy chwast, pozostając skazą na wizerunku miasta.
Morskie:
Lądowe:
Na każdą z dzielnic przypada jedna wyspa (wyjątek: Abwasser), a każda z wysp posiada własne fortyfikacje, finansowane przez cechy, gildie i mieszkańców dystryktu. Obsada garnizonu składa się z poborowych strzelców (kuszników i arkebuzerów), jak i zawodowych najemników. Budynek posiada basztę, wyposażoną w działa, produkowane przez Prochownię.
Obronie miasta sprzyja sama natura: od północy i wschodu otacza je morze, a od zachodu i południa — gęsty, trudny do przybycia Chataiwald, zamieszkany przez Äifar — „Saletrowe Elfy”, które potrafią prowadzić skuteczną partyzantkę. Nikt nie zna leśnych ostępów lepiej od nich. To właśnie obok Chataiwaldu biegnie jedyny szlak lądowy. Ewentualny atak z głębi kontynentu musiałby się wiązać z ogromnym ryzykiem. Brzeg, z uwagi na obecność Floty, równie trudno byłoby podbić — stąd Nowe Chatai uchodzi za bardzo bezpieczne.
Nowe Chatai, podobnie jak każde inne miasto, doświadczyło zagrożeń na nieznaną od czasów Destabilizacji Magicznej skalę. W przypadku największego miasta portowego Ostwaldu nie było to jednak zagrożenie ze strony morza — czego przecież można byłoby się spodziewać. Oceniono jednak, że metropolia była zbyt dobrze chroniona od strony wód, szczególnie w obliczu informacji, jakie spłynęły do nich z kantonu Shreiwaser.
Prawdziwe problemy ujawniły się w kniei Chataiwald, okalającej miasto i będącej domem dla elfów ze szczepu Äifar. Jeden z większych, funkcjonujących tam kręgów guślarskich odsłonił swoje prawdziwe oblicze, okazując się sprzymierzeńcami demonów z domeny Vidroh. Knieja stała się prawdziwym polem bitwy, a tamtejsze Elfy, zwane Äifar stały w pierwszym szeregu, aby nie dopuścić przyzywanych hord do morskiego miasta — co udało im się zrealizować. Najwięcej sukcesów po stronie obrońców miały Ochotnicze Siły Obrony Chataiwaldu, znane jako Waldwölfe, które korzystając z Äifarskiej wprawy w posługiwaniu się bronią strzelecką skutecznie eliminowały przywódców i magów kultu. Najpewniej to dzięki nim wrogie siły nigdy nie dotarły do murów miasta.
Mimo że kilka innych zborów stało po stronie obrońców, w Nowym Chatai znacznie wzrosła nieufność względem magów — nie tylko tych dzikich. To właśnie w 1377 po raz pierwszy pozwolono działać Inkwizycji bardziej swobodnie, albowiem dotychczas dużo czujniej patrzono Zakonowi na ręce. Decyzją doży Caroli Bühler nasilono działania patrolowe oraz kontrolne w dzielnicach Brücken der Acht Götter, jak i Wolkenkratzer. Nie oznaczało to jednak, że społeczne zaufanie do Zakonu wzrosło.
Po stronie kultu ze zboru Die Hexenkongregation — który okazał się zgromadzeniem kultystów — stanęły potwory z domeny Daiju, zwane potocznie Szponem — pozostają one zagrożeniem po dziś dzień, a Waldwölfe regularnie niszczą ich gniazda. Mówi się także o fanatykach związanych z Zakonem Wojny, którzy ponoć walczyli ramię w ramię z potworami.