Li to rodowity Amarthyjczyk, urodzony w stolicy księstwa Nostrot — mieście Yrdis. Pochodzi z ludzkiej dynastii Zhing, która od blisko dwóch stuleci odgrywa znaczącą rolę w tej prowincji. Jako arystokrata otrzymał staranne wykształcenie. Od najmłodszych lat kładziono duży nacisk na jego edukację, rozwijając w nim zamiłowanie do książek i zdobywania wiedzy. Z czasem jego pasją stały się historia i archeologia, zwłaszcza badanie ruin, których w Nostrot nie brakuje.
Choć nie został ani magiem, ani wybitnym wojskowym, większość jego zainteresowań skupiła się na kwestiach społecznych, ekonomicznych i dyplomatycznych. Uczył się również jazdy konnej oraz fechtunku, choć temu drugiemu nie poświęcał zbyt wiele uwagi. Li Zhing zawsze przedkładał siłę słów i działania nad rozwiązania militarne. Posiadał także naturalny talent do nauki języków obcych, co umożliwiło mu dostęp do różnorodnych źródeł i archiwów. Oprócz rodzimego oraz wspólnego opanował także dialekt natejski i vanthijski, wychodząc z założenia, że warto znać język potencjalnych wrogów.
Po śmierci ojca, Xuana Zhinga, Li przejął dziedzictwo dynastii, stając się księciem prowincji Nostrot. Z tą rolą wiązały się zarówno liczne przywileje, jak i ogromna odpowiedzialność. Wkrótce po tym wydarzeniu ożenił się z piękną i równie wykształconą Su Peng, która przyjęła jego nazwisko.
Książę Li Zhing to przedstawiciel rasy ludzkiej, o śniadej skórze z żółtym zabarwieniem. Jego oczy są lekko skośne, a ciemnobrązowe tęczówki rejestrują wszystko wokół siebie z należytą uwagą. Proste, lśniące zdrowiem czarne włosy ma zawsze dokładnie uczesane i spięte w niewielki kucyk z tyłu głowy. Jego twarz nie jest okalana zarostem, nie licząc niewielkiej siwiejącej już bródki i linii wąsów. Policzki i czoło nie są jeszcze poorane głębokimi zmarszczkami. Śmiało można rzec, że czas obchodzi się z nim łaskawie mimo upływu lat. Niskiego wzrostu, nie jest ani za chudy, ani za gruby.
Niestety, bogowie poskąpili mu potomka. Posiada wszystko oprócz ukochanego dziecka i dziedzica... Brak syna lub córki odczuwa bardzo dotkliwie. Ubolewa nad tym, że po jego śmierci nie pozostanie po nim nic... Dynastia wygaśnie. I nie chodzi mu o przekazanie majątku i innych dóbr. Raczej martwi się, że cały wkład pracy jego przodków pójdzie na marne. Ich wysiłki na rzecz krainy Nostrot przepadną, pójdą w zapomnienie. Rozpoczęli prace badawcze, zainicjowali badania nad anomaliami we współpracy z Maji, nastąpił rozwój szkolnictwa... Ale cóż to jest dwieście lat, aby dokonać czegoś, co zapisze się na kartach historii księstwa? Samym swoim istnieniem nic nie osiągną. Będą jeno literkami zapisanymi na stronicach ksiąg, których i tak nikt nie czyta — poza skrybami i uczącymi się szczegółowej historii arystokratami.
Doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że wśród Dzieci Athiel coraz częściej mówi się o tym, że ziemie Nostrot powinny znów należeć do Elfów, zaś tytuł księcia należałoby zmienić na namiestnika i powinien on przestać być dziedziczony, a zacząć być nadawany. Wojna domowa pomiędzy ludźmi a Elfami mu się nie uśmiecha. Wie, że nie może dopuścić do tego, aby wpływy i zarząd nad księstwem Nostrot przejęły Elfy. Nie jest rasistą — opowiada się za utrzymaniem dotychczasowej równowagi. Już na ten moment w Najwyższej Radzie Oświeconych zasiadło sześciu Elfów i mieli przewagę nad pozostałymi rasami. Wystarczy im. Nie może więc pozwolić na osłabienie pozycji Ludzi, którzy i tak są w Radzie mniej liczni niż Elfy.
Trudno jasno sprecyzować, kiedy u Li Zhinga zrodził się pomysł wybudowania najwspanialszej budowy świata, która miała być określana mianem Cudu. Cudu architektonicznego i nie tylko. Czy zainspirował go sen, a może spoglądając na Yrdis z balkonu swej posiadłości stwierdził, że czegoś mu brakuje w scenerii miasta... że coś by dodał. Coś nietypowego, coś... czego nie ma żaden inny region Amarth i dalej, cały świat. W tym kraju nie brakowało magów, wojowników, uczonych, artystów i rzemieślników... A gdyby tak... wybudować miejsce, gdzie każdy mógłby spróbować swoich sił, talentów, umiejętności? Miejsce, gdzie byliby dobrze widoczni dla wszystkich... Wielkie Koloseum Amarthyjskie zrodziło się po tym, jak pierwotnie odrzucił projekt Wielkiej Biblioteki Nostrot. Brał pod uwagę wszystkich uczonych, badaczy, mentorów. Pierwszym zamysłem była Biblioteka. Symbol wiedzy. Jednakże... w stolicy Amarth już mieścił się taki gmach. Srebrne Miasto to zarazem największe na kontynencie centrum nauki (w tym sztuk magicznych), kultury, sztuki i handlu. Nie chciał więc tego dublować. I tak oto narodził się pomysł Wielkiego Koloseum, ale nie tylko dla Księstwa "Nostrot", ale Amarthyjskiego, przeznaczony dla wszystkich Amarthyjczyków i gości z całego świata. Gdy tylko jego idea zyskała aprobatę pozostałych członków Najwyższej Rady Oświeconych, mógł wziąć się do pracy. Pochłonęło go to całkowicie. Zakończenie projektu budowy Cudu Amarthyjskiego bardzo uszczęśliwiło księcia.
"Księżna Smutku", jak dworzanie określili żonę Li Zhinga, wycofała się z życia towarzyskiego, nie chcąc więcej znosić spojrzeń pełnych wyrzutów, że nie dała księciu upragnionego syna. W kuluarach pałacu coraz częściej rozchodzą się plotki, że książę rozważa unieważnienie małżeństwa i powtórny ożenek. Skorzystałaby na tym na pewno młoda, piękna i bardzo ambitna Yu Lei, która obecnie pełni rolę doradczyni-sekretarza księcia. Wielu chętnie ujrzałoby ją przy boku księcia jako żonę i nową panią w Niebiańskim Pałacu w Yrdis.