Za aglomeracyjną część Talkensbura uważa się także ziemie, na których stoi Wielka Latarnia Ostwaldzka, źródło niepokojącej anomalii magicznej i atakujących regularnie miasto hord potworów. W jej cieniu zaś znajduje się szereg wyludnionych wiosek, w tym niesławne Doftot.
Do 1374 roku osada ta nie była żadnym szczególnym miejscem. Zamieszkiwały ją głównie rodziny świniopasów oraz rybaków, jak i samotny młynarz z córką, łącznie dziewięć familii. Swój rozkwit zawdzięcza wprowadzeniu się do niej Hugo van Monda, profesora z talkensburdzkiego uniwersytetu. W pewnym sensie mężczyzna ów, który wkrótce po przybyciu został sołtysem, winny był również jej upadku.
Na dziś dzień zarówno Doftot, jak i inne pobliskie wsie zdają się opuszczone. Zobaczyć tam można opustoszałe, zrujnowane chaty oraz młyn. Plotkuje się jednak, że wieś wcale nie została pozostawiona sama sobie… jednakże, jeżeli by tak było, czy potwory dawno nie zabiłyby już mieszkańców?
W pobliżu opuszczonej wioski znajduje się upiorny las Gruenesmeer, wedle opowieści pozbawiony jakiejkolwiek zwierzyny i nawiedzany przez upiory.