Hoffstad

Według rejestrów miejskich w Hoffstad na stałe zameldowanych jest około 205 tysięcy mieszkańców.
Gdyby więc stolicę Księstwa Horkheim, tylko na tle tej informacji, porównywać z centralnymi miastami innych prowincji, można by wyciągnąć niezwykle mylny wniosek, że Hoffstad jest jednym z mniejszych głównych miast Imperium.
W trakcie wydarzeń Końca Ery Hoffstad, będące najlepiej ufortyfikowanym miastem księstwa Horkheim, stało się celem migracji wszystkich jego mieszkańców. Przyjęło ponad 1,8 miliona uchodźców, a pośród nich ludność, która jako pierwsza w Imperium miała okazję przekonać się o morderczej sile Szponu. Mimo bycia wystawionymi na próbę najwcześniej, władze bogatego i rozsądnie zarządzanego księstwa sprawnie poradziły sobie z ulokowaniem napływowej ludności wewnątrz miejskich murów Hoffstad. Miasto ostatecznie nie było też oblegane, ale znacznie ucierpiały tereny do niego przyległe. Powyższe znacznie utrudniło, a niektórym z uchodźców uniemożliwiło całkowicie, powrót do domu.
Hoffstad, Stolica Księstwa Horkheim, śródlądowa perła imperialnego handlu i rzemiosła, znajduje się w centralnej części prowincji, na terenach żyznego dorzecza rozciągającego się pomiędzy Doliną Mgłowych Jezior a Gajem Shrirs. Horkheim jest istotnym dla Imperium producentem żywności, stali, jedwabiu, a także miejscem, gdzie znajdują się największe złoża złota. Uczyniło to księstwo jednym z najbogatszych w Imperium i to mimo braku istotnego miasta portowego. Hoffstad stanowi odbicie bogactwa całego regionu i pierwsze słowo, które przychodzi na myśl podczas podziwiania panoramy miasta to „imponujące”. Mimo że Hoffstad nie zalicza się do najbardziej zaludnionych metropolii, to zdecydowanie jest jednym z największych w Imperium. Bogactwo miasta wyrażane jest bowiem między innymi poprzez architektoniczny rozmach i liczne przestrzenie wspierające jego estetykę.
Hoffstad, identycznie jak innymi stolicami imperialnych prowincji, zarządza Burmistrz, urzędujący z nadania namiestnika. W przypadku Horkheim, konkretnie z nadania książęcej pary: Ithylii z rodu Diessenis wraz z księciem-małżonkiem Theorlem Löwenheimem. Mimo że oboje rezydują na stałe w mieście, administracyjne decyzje spoczywają na barkach ich miejskiego przedstawicielstwa. Z zachowaniem przez książęta przywileju ostatecznego zdania w każdej kwestii.
Funkcja hoffstadzkiego Burmistrza wyróżnia się na tle innych miejsc Imperium, bo przypomina w gruncie rzeczy rolę zarządcy w dużym przedsiębiorstwie i chociaż nie jest pozbawiona wartości reprezentacyjnej, to w pierwszej kolejności wymaga się od Burmistrza skuteczności interpretowanej w surowy, ekonomiczny sposób. Nikogo nie wyznaczano na ten urząd honorowo albo za losowe zasługi, a już tym bardziej nie w ramach przyznania ciepłej posady-nagrody swojemu poplecznikowi. Takie podejście jest konsekwencją oczywistego faktu — Hoffstad jest handlowym węzłem i to handel, podpierany naturalnym bogactwem regionu, zapewnia miastu jego znaczenie. Chcąc swoją pozycję utrzymywać, rozwijać się i zwiększać wpływy, stolica musi zadbać, by handel rozkwitał, zwłaszcza że miasto nie może liczyć choćby na jeden z najbardziej oczywistych atutów, czyli dostęp do morza. Liczby mają tu ogromne znaczenie, a marnotrawstwo nie jest tolerowane.
Burmistrz na podobnej zasadzie zatrudnia dalszych specjalistów, mających zajmować się konkretnymi zagadnieniami działalności miasta. Nierzadko zachęcając perspektywami oraz zarobkami osoby, które wykazały się już w swojej roli w innych miastach Imperium lub sektorze prywatnym. Jest to praktyka charakterystyczna dla władz Hoffstad i zarazem praktyka, na którą niechętnie patrzą zarządzający innymi regionami (może z wyłączeniem Vogerstein, jako regionu stołecznego), bo zmusza to ich do kadrowej konkurencji. Należy też podkreślić, że konkurencji niełatwej, bo Hoffstad ma z czego opłacać intratne etaty i czym oferty przebijać. Wynagrodzenia dla ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie miasta są tu bowiem rekordowo wysokie. Jednocześnie uzasadnione, skoro szuka się wyłącznie ludzi z należytymi kwalifikacjami, elit wśród swoich profesji.
Jest oczywiście też druga strona medalu. Nie ma tu tolerancji dla słabych wyników i rezultatów poniżej oczekiwań. Wadliwe tryby machiny są bez sentymentu wymieniane, a Burmistrz dodatkowo rozliczany z całościowego rezultatu. Burmistrza wszak też można wymienić i każdy pełniący to stanowisko, ma tego pełną świadomość.
Kolejną konsekwencją jest brak miejskiej rady, na zasadach obowiązujących w większości Imperialnych miast. Struktura władz ma bardziej korporacyjny charakter, a Burmistrz zwykle nie prowadzi grupowych konsultacji z udziałem naczelników wszystkich departamentów.
Aktualnie Burmistrzem Hoffstad jest Wiktoria Saver i nic nie wskazuje, aby w najbliższej przyszłości miało dojść do zmiany. Saver sprawuje swój urząd od 5 lat i między innymi dzięki jej metodom zarządzania, Hoffstad przeszło w sposób obiektywnie uporządkowany i stabilny przez ewakuację ludności do miasta, zarządzanie ponad 1,8-milionową rzeszą uchodźców, a także dostosowywanie Hoffstad do realiów po najeździe Szponu. Sukces ten jest tym bardziej imponujący, gdy weźmie się pod uwagę, jak dotkliwie ucierpiała reszta regionu.

Hoffstad to potężne, rozległe, śródlądowe miasto, które zbudowane zostało na obu brzegach jednego z łagodnych zakoli rzeki Hoff, tuż przed jej rozgałęzieniem w dopływy Doliny Mglistych Jezior.
Miasto zamknęło w swoich murach nie tylko kilkukilometrowy odcinek rzeki, ale również kilka naturalnych wysp, które znajdowały się w jej nurcie. W czasach intensywnej rozbudowy, przy użyciu zaawansowanej inżynierii lądowej, naturalne wyspy zostały ze sobą połączone, a finalnie na ich fundamencie powstały dwie znacznie okazalsze. Większa z nich; Złota oraz mniejsza; od kilku wieków nosząca nazwę Książęcej. Pierwsza z wymienionych stanowi dzisiaj łącznik między lewym i prawym brzegiem, a druga, zgodnie z jej nazwą, niedostępną dla większości enklawę; siedzibę horkheimskich książąt.
Pracujący nad obronnością miasta imperialni inżynierowie wykorzystali naturalne atuty lokacji — wody Hoff — do utworzenia wokół miasta szerokiej, pełnej fosy. Stwierdzenie zatem, że Hoffstad w całości znajduje się na sztucznej wyspie, nie byłoby nadmierną przesadą.
Główny administracyjny podział miasta, po wyodrębnieniu centralnych wysp, to podział na brzeg Lewy oraz Prawy. Między brzegami nie istnieje bezpośrednie połączenie, jeśli wyłączyć łuki zewnętrznych murów, które pozostają niedostępne dla ludności cywilnej. Oznacza to, że aby dostać się z jednego brzegu na drugi, konieczne jest przejście przez wyspę Złotą i użycie jednego z mostów. Szerokość rzeki Hoff w tym miejscu technicznie uniemożliwiłaby połączenie obu brzegów mostem, a most barkowy blokowałby ruch rzeczny, więc taki wariant nigdy nie był nawet rozważany.
Lewy brzeg z wyspą Złotą łączy siedem mostów. Prawy pięć. Natomiast z wyspy Złotej wychodzi jeszcze jedno połączenie, które nie sięga żadnego z Brzegów. Trzynasty most – łączący wyspę Złotą i Książęcą.
Lewy brzeg oficjalnie dzieli się na trzy odrębne dzielnice. Prawy nie. Tutaj podział również występuje, ale jest zupełnie nieoficjalny i używany głównie w komunikacji lokalnych mieszkańców. Niezwykle istotnym faktem dotyczącym prawobrzeża jest to, że w tej części Hoffstad nie można wykupić żadnego gruntu na własność. Nie można zostać prywatnym właścicielem żadnego skrawka ziemi po tej stronie, a każda parcela wynajmowana jest od miasta w ramach umów o dzierżawie. Krótko lub długoterminowej.
Mniejsza z dwóch wewnętrznych wysp wpisanych w granice Hoffstad, będąca codziennym miejscem stacjonowania i aktywności książęcej pary. Wyspa jest niedostępna dla osób przypadkowych, a dotarcie na nią wymaga przejścia przez tzw. Trzynasty most. Konstrukcja ta rzeczywiście przeprowadza ruch nad wodą, więc bezsprzecznie mostem jest, ale na tym kończą się podobieństwa z klasycznym wyobrażeniem mostu. Jest to bowiem w rzeczywistości wielopoziomowe, silnie strzeżone przejście, stanowiące niemal oddzielną kategorię fortyfikacji.
Serce wyspy stanowi książęcy pałac oraz jego przyległości. Mowa tutaj o zapierającej dech w piersiach, architektonicznej perle, znanej nie tylko w samym Imperium, ale także poza jego granicami. Słynne jest również samo otoczenie pałacu, bowiem ponad połowę powierzchni wyspy stanowi nietknięta, naturalna enklawa, którą współcześnie nazywałoby się rezerwatem przyrody. Jest to miejsce bytowania wielu gatunków rzecznego ptactwa, a także charakterystycznej dla regionu roślinności, wzbogaconej dodatkowo zagrożonymi gatunkami z terenów całego Imperium. To właśnie na te dzikie tereny wychodzi główny, reprezentacyjny, pałacowy taras, zapewniając gościom widok nie tylko na pełną panoramę miasta.
Nazwa wyspy oddaje dokładnie istotę tego miejsca — złoto. To tutaj bije finansowe serce Hoffstad oraz całego Horkheim. Znajdują się tutaj siedziby wszystkich najważniejszych podmiotów finansowych, gildii kupieckich, spółek, najbardziej prestiżowe obiekty miejskiej administracji, kultu religijnego, kultury oraz wysokojakościowego handlu detalicznego i turystyki dla zamożnych.
Jeżeli ktoś możny przybywa do Hoffstad to najpewniej przybywa właśnie tutaj i opuszcza wyspę tylko w drodze z i do portalu teleportacyjnego lub Trzynastym mostem na wyspę książęcą, jeżeli jest gościem takiej rangi.
Przepych jest wszechobecny i odczuwalny. W części mieszkalnej nieruchomości osiągają rekordowe w skali Imperium ceny, ustępując tylko Złotym Tarasom w Azeloth.
Mimo powyższego, część wyspy stanowią też tereny okołoprzemysłowe. Ulokowane są one na krańcach wyspy, w północnej i południowej części. Nie jest to dziełem przypadku ani planistycznego błędu. Przestrzenie te zarezerwowane są dla strategicznych dla Hoffstad działalności, wliczając w to całą branżę przetwórstwa złota; w tym mennice, renomowane kuźnie, wyspecjalizowane w jedwabiu zakłady tkackie, luksusowe zakłady krawieckie oraz pomniejsze spiże. Znajdują się tutaj również ośrodki militarne, w których stacjonują najbardziej elitarne oddziały Horkheim.
Wszystko w myśl brutalnie chłodnej kalkulacji. Całe miasto wokół może płonąć, ale po odcięciu mostów do wyspy, bogactwo Hoffstad pozostanie nietknięte, zabezpieczone, a także gotowe choćby na to, że całą resztę odbudowywać będzie trzeba ze zgliszczy.
Gdyby ktoś został poproszony, aby na planie Złotej wskazać palcem jej środek, z ogromnym prawdopodobieństwem wskazałby miejsce, w którym znajduje się Ratusz. Znajduje się on bowiem na jednym z czterech boków Placu Wiecznego Imperium, swoim wejściem wychodząc w kierunku Trzynastego Mostu i Wyspy Książęcej. Jest w tym pewna symbolika, ponieważ nie da się do Ratuszu ani wejść, ani z niego wyjść, nie mając na horyzoncie potężnego, książęcego pałacu — górującego nie tylko nad Ratuszem, ale całym miastem i przypominającego hierarchię tutejszej władzy.
Pałac nie jest zresztą jedynym budynkiem, który góruje nad gmachem Ratusza. W jego niedalekim sąsiedztwie znajduje się bowiem Katedra Tysiąclecia, której budowa zakończyła się, jakżeby inaczej, w roku 1000. Miejsce kultu znane jest nie tylko za sprawą duchowych uniesień, ale stanowi też istotny punkt turystyczny Hoffstad. Katedra uchodzi za jedną z architektonicznych pereł za sprawą potężnej, witrażowej kopuły, przedstawiającej boski panteon z górującym nad nim Przedwiecznym, a także z uwagi na słynne, miechowe organy.
Nieco mniej imponującym, ale nadal wyróżniającym na Złotej, jest budynek Książęcego Teatru Horkheim. Teatr, przystający jednym bokiem do lewego nabrzeża, z trzech pozostałych stron otaczają zadbane zielone alejki, które same w sobie stanowią aktywnie odwiedzane tereny rekreacyjne wyspy. Na wpisanym w nie skwerze znajduje się otwarty amfiteatr, wykorzystywany przy sprzyjającej pogodzie do przedstawień, a także mniejszych miejskich okazji (większe odbywają się na Placu przed Ratuszem).
Listę miejsc, które odwiedzić zwykle chcą najbogatsi, przybywający do Hoffstad, jest Galeria Furtnerów. Bynajmniej, nie mowa tu o galerii sztuki, chociaż sztuki uświadczyć można tu sporo, a o ekskluzywnym, arystokratycznym salonie, będącym najsłynniejszym punktem gastronomiczno-hotelowym dla zamożnych. Jest to miejsce towarzyskich spotkań elit, posiadające oranżerię oraz własną, stacjonarną barkę, umożliwiającą delektowanie się słono opłacanym przepychem, w bezpośrednim otoczeniu rzeki. Miejsce to słynie z restrykcyjnych wymogów społecznych oraz rasowych, a wejście do niego bez wcześniejszej zapowiedzi/rezerwacji jest niemal niemożliwe. Miejsce zyskało status niemal ikoniczny, nie tylko za sprawą trafiania w najbardziej wymagające gusta, ale także przez słynny „pusty stół”, zarezerwowany na wyłączność i stale zastawiony, na wypadek wizyty książęcej pary. Sama sugestia, że władcy mogliby się tu pojawić, skutecznie pobudza wyobraźnię gości.
Są największą dzielnicą lewego brzegu Hoffstad i główną przestrzenią życia hoffstadzkiej klasy średniej. Zamożnej na tle Imperium, lecz dalekiej od rywalizacji z elitami Wyspy Złotej. Mieszkają tu kupcy drugiego rzędu, mistrzowie cechowi, urzędnicy niższych szczebli, specjaliści i oficerowie bez wysokich stopni. To ludzie, których stać na rozsądną wygodę, porządek i stabilność.
Zabudowa dzielnicy jest rozległa i niska. Dominują solidne kamienice oraz domy wielorodzinne z wewnętrznymi dziedzińcami i ogrodami. Ulice są szerokie, regularne i planowane z myślą o przestrzeni, nie o maksymalnym zagęszczeniu. Błonia nie sprawiają wrażenia ciasnych ani chaotycznych. Przeciwnie, są jedną z najbardziej uporządkowanych części miasta.
Rozmiar dzielnicy uzasadniają rozległe przestrzenie rekreacyjne. Między kwartałami zabudowy rozciągają się ogrody publiczne, łąki użytkowe, place ćwiczeń, trakty spacerowe oraz bulwary nadrzeczne. To miejsca intensywnie wykorzystywane przez mieszkańców, zdolne w razie potrzeby pełnić funkcje targowe, zgromadzeniowe lub logistyczne.
Błonia pełnią również rolę miejskiego bufora. Ulokowano tu spichlerze, składy zapasów, stajnie i zaplecza cechowe. Obiekty istotne dla funkcjonowania miasta, lecz pozbawione prestiżowego charakteru. Administracja obecna jest w minimalnym zakresie: kilka urzędów dzielnicowych i strażnic. Turystyka praktycznie tu nie dociera, poza jednym, ale niezwykle istotnym wyjątkiem. To na Błoniach mieści się Ogród Zoologiczny im. Księżnej Ithylii. Jak na Hoffstad przystało, jest to niezwykle zorganizowana, dopieszczona estetycznie przestrzeń, stanowiąca publiczne zaplecze przypałacowych ogrodów oraz kolejne ucieleśnienie pasji władczyni Horkheim. Ogród oferuje możliwość zobaczenia na żywo ponad stu gatunków zwierząt oraz, w swojej botanicznej części, ponad dwa razy tyle gatunków roślin. Władze bogatego miasta przyzwyczaiły odwiedzających do tego, że stać je „na więcej” i Ogród również miał zaskakiwać. Unikalną i niepowtarzalną w Imperium atrakcję, stanowi możliwość przepłynięcia przez ogród gondolą, poruszającą się po sieci wewnętrznych kanałów, które same w sobie stanowią element tamtejszej ekspozycji. Kanały są bowiem zarybione i część nieinwazyjnych dla siebie gatunków oglądać można bezpośrednio w ich naturalnym środowisku.
Po Końcu Ery dzielnica przyjęła część uchodźców w sposób kontrolowany, głównie na obrzeżach, wykorzystując tereny użytkowe i rekreacyjne. Ślady tamtego okresu są tu dziś niemalże niedostrzegalne.
Małe Miasto stanowi codzienne centrum Hoffstad, ale nie to reprezentacyjne i niedostępne, skupione na Wyspie Złotej, lecz to, z którego realnie korzysta większość mieszkańców Lewego Brzegu oraz przyjezdnych spoza najwyższych kręgów. To tutaj koncentruje się handel detaliczny, usługi, gospody, targowiska i miejsca noclegowe przeznaczone dla zwykłych podróżnych, rzemieślników i kupców średniego szczebla.
Zabudowa Małego Miasta jest gęstsza niż na Błoniach, a ulice węższe i starsze. To jedna z najdłużej zasiedlonych części Hoffstad, stopniowo dogęszczana wraz z rozwojem miasta. Kamienice wznoszą się tu wyżej, a partery niemal zawsze zajęte są przez warsztaty, sklepy, kantory, karczmy i zajazdy. Ruch pieszy jest intensywny przez cały dzień, a przestrzeń miejska żywa i głośna, lecz daleka od chaosu. Porządek wymuszają zarówno interesy handlowe, jak i stała obecność straży.
Małe Miasto pełni rolę węzła usługowego. Znajdują się tu hale targowe, domy cechowe niższej rangi, miejskie łaźnie, szpitale, szkoły oraz większość instytucji, z którymi przeciętny mieszkaniec Hoffstad ma realny kontakt. Administracja jest tu widoczna i funkcjonalna. Mieszczą się tu urzędy obsługowe, sądy niższych instancji i punkty rejestracyjne, bez prestiżowych siedzib i ceremonialnych fasad.
Za sprawą obelisku teleportacyjnego jest to również dzielnica pierwszego kontaktu dla przyjezdnych. Większość turystów i kupców, którzy nie mają czego szukać na Wyspie Złotej, porusza się niemal wyłącznie w obrębie Małego Miasta i sąsiadujących Błoni. Tutaj zawiera się umowy, wynajmuje magazyny, szuka pracy, noclegu lub pośredników. Hoffstad, jakie znają „zwykli ludzie”, to właśnie Małe Miasto.
Pośród licznych punktów usługowych i sklepów, wyróżnić należy kilka lokacji, które zyskały szczególną renomę. Za pierwszą należy uznać “Czerwoną Wozownię”, która oprócz Ogrodu Zoologicznego na Błoniach, może być jedynym miejscem, dla którego elity wychylają się poza granice Wyspy Złotej. Jest to w rzeczy samej wozownia. Rzemieślniczy zakład o wielopokoleniowej tradycji, oferujący zaprzęgi, wozy kupieckie, bryczki, dorożki, dyliżanse, karety oraz karoce. Chociaż zakład oferuje również zupełnie zwykłe pojazdy, odpowiadające zasobności umiarkowanie majętnych, szczególną sławę zyskał za sprawą wykonywanych na zamówienie, ekskluzywnych konstrukcji, na które stać jedynie najbogatszych. Charakterystycznym elementem, który stał się wręcz wizytówką tego miejsca, są czerwone koła produkowanych wozów. Stały się one symbolem marki i są rozpoznawane przez wszystkich miłośników podróżowania w najbardziej komfortowych warunkach, nie tylko w Imperium, ale także poza nim, jako jeden z lokalnych towarów eksportowych.
Drugim miejscem, którego zdecydowanie nie można pominąć, wspominając o Małym Mieście, jest „Róża bez kolców”. Jest to największa i najpopularniejsza gospoda w Hoffstad. Budynek posiada, aż cztery kondygnacje, w tym jedną podziemną. Parter oraz piwnicę, zajmują obszerne izby. Każdy z poziomów posiada odrębny szynkwas, a powierzchnię zajmuje łącznie kilkadziesiąt ław. Gospoda mogłaby przyjąć w jednym czasie trzystu biesiadników, a nadal byłaby mniej zatłoczona niż większość karczm przyjmująca piątą część takiej frekwencji. Miejsce wyróżnia się też oryginalnym podejściem do kwestii noclegowej. Dwie górne kondygnacje, zagospodarowane zostały w całości na różnych rozmiarów komnaty i przybytek ma ich łącznie 31. Jest to niezwykle istotny punkt noclegowy na turystycznej mapie miasta.
Mimo powyższego, imponujące rozmiary Róży, to tylko jedna ze stron medalu. Dla poszukujących wrażeń może nawet mniej istotna. Powszechnie znanym faktem jest działalność domu rozrywki o charakterze publicznym, od lat przyciągającego gości spragnionych mniej formalnych, bezpośrednio cielesnych form spędzania czasu. Ta część Róży posiada swoje osobne wejście, znajdujące się na tyłach budynku, gdyby za front przyjmować wejście do głównej izby bawialnej. Bynajmniej, nie ma to żadnego związku z próbą ukrycia go. Nad drzwiami znajduje się szyld, oświetlany charakterystycznymi, różowymi latarenkami, a w zastępujących okna, półkolistych witrynach, odciętych od wnętrza ciężkimi, czerwonymi kotarami, często swoje wdzięki prezentują przedstawiciele różnych płaci, ras oraz preferencji.
Zachar zamyka lewy brzeg Hoffstad od południa i jest jego najcięższą, najbardziej zdyscyplinowaną częścią. To dzielnica pracy, logistyki i porządku, pozbawiona ambicji reprezentacyjnych, ale niezbędna dla funkcjonowania miasta. Mieszkają tu ludzie, którzy utrzymują Hoffstad w ruchu: strażnicy, robotnicy miejscy, pracownicy magazynów, obsługa murów, transportu i infrastruktury. Stabilni, zahartowani, przyzwyczajeni do rygoru.
Nazwa dzielnicy wywodzi się od imienia Zachariasza Toffera, jednego z pierwszych miejskich planistów i inżynierów obronnych, działającego jeszcze na wczesnym etapie rozbudowy Hoffstad. To jemu przypisuje się uporządkowanie południowego odcinka murów oraz stworzenie pierwszego systemu zapleczy magazynowych i koszarowych, które pozwoliły miastu funkcjonować bez przerw w handlu i obronności.
Zabudowa dzielnicy jest zwarta i masywna. Dominują niskie, solidne budynki o grubych murach, wznoszone z myślą o trwałości, a dopiero później estetyce. Ulice są wąskie, funkcjonalne, często podporządkowane ciągom transportowym prowadzącym ku magazynom, koszarom i punktom zaopatrzenia. Zieleni jest tu niewiele, a przestrzenie publiczne ograniczają się do placów użytkowych i terenów ćwiczeń. Oczywiście w skali właściwej dla Hoffstad.
Zachar odgrywa kluczową rolę logistyczną. Znajdują się tu zaplecza murów miejskich, strażnice, składy sprzętu, stajnie oraz koszary straży miejskiej i formacji pomocniczych. To także miejsce mobilizacji w czasach zagrożenia. Dzielnica, która w razie potrzeby potrafi w krótkim czasie zmienić się z osiedla mieszkalnego w zaplecze obronne.
Polita stanowi północną część Prawego Brzegu i pierwszą dzielnicę, z którą styka się Hoffstad od strony Doliny Mgłowych Jezior. To tutaj miasto przyjmuje to, co później trafia na stoły i karmi tę część Imperium. Ryby, zboża, warzywa, mięso i inne płody z okolicznych pól, łąk i jezior. Mieszczą się tu również przędzalnie oraz bardziej masowe zakłady tkackie, których renoma nie była tak wysoka, aby znalazły się na Wyspie Złotej. Polita nie jest reprezentacyjna ani przyjazna wizualnie, ale nie musi być, aby działała sprawnie i bez przerw.
To właśnie na Policie znajduje się północna brama Hoffstad, najmłodszy z miejskich przepustów, wzniesiony w odpowiedzi na rosnące obciążenie logistyczne szlaków prowadzących z Doliny Mgłowych Jezior. Brama ta została zaprojektowana niemal wyłącznie z myślą o ruchu towarowym. Przechodzą przez nią kolumny wozów z plonami, transporty ryb oraz karawany zaopatrzeniowe, a ruch pieszy i handlowy podporządkowany jest ich rytmowi.
Zabudowa Polity ma charakter ściśle użytkowy. Dominują tu hale sortownicze, ziemne chłodnie, wędzarnie, solarnie, spichlerze oraz rozległe place rozładunkowe. Zapach ryb, mokrej ziemi i zboża unosi się w powietrzu niemal stale, a hałas pracy nie ustaje nawet nocą. Mieszkalnictwo podporządkowane jest przemysłowi. Niskie, gęste kwartały domów pracowniczych wciśnięte są pomiędzy magazyny i trakty transportowe, ale mimo tego wyraźnie różni się od pozostałych części Prawego brzegu. Z korzyścią dla tej właśnie części.
Polita pełni także funkcję filtra. To tutaj towary są kontrolowane, ważone, klasyfikowane i kierowane dalej — do Małego Miasta, na Wyspę Złotą lub do dalszego przetwórstwa na Prawym Brzegu. Błędy, opóźnienia i niedobory są tu niedopuszczalne, a nadzór miasta widoczny jest na każdym etapie procesu.
Warsztaty są rdzeniem przemysłowym Hoffstad i miejscem, w którym bogactwo miasta „rozpędza się”, mając swoją pierwotną, najcięższą, brudną postać. To tutaj dociera surowiec z Gór Ostrogrzbietnych: rudy żelaza, złoto, węgiel i to tutaj poddawany są obróbce, zanim trafią dalej. Do mennic Wyspy Złotej, magazynów handlowych lub na dalsze rynki Imperium.
Wschodnia brama Hoffstad znajduje się właśnie tutaj i od początku projektowana była z myślą o transporcie ciężkim. Przechodzą przez nią długie kolumny wozów, transporty surowca i półproduktów. Brama nie pełni funkcji reprezentacyjnej. Jest szeroka, masywna i stale obstawiona przez straż oraz nadzór miejski.
Zabudowa Warsztatów jest gęsta i podporządkowana pracy. Dominują huty, kuźnie, odlewnie, walcownie i zakłady stopowe, uzupełnione przez składy paliwa, wody technologicznej oraz zaplecza naprawcze. Powietrze jest ciężkie od dymu, pyłu i zapachu metalu, a hałas nie ustaje nawet nocą. Przemysł miejski przejmuje tu część obciążenia kopalń, umożliwiając ich funkcjonowanie bez całkowitego przeciążenia regionu górskiego.
Mieszkalnictwo istnieje wyłącznie w formie podporządkowanej. Kwatery robotnicze, domy zmianowe, noclegownie dla przyjezdnych pracowników. Dzierżawy wiele tu determinują, w tym zmienność warunków, a przebudowy infrastruktury wspierającej są częste, jak na przestrzeń miejską. Warsztaty mogą zmienić układ w ciągu jednego sezonu, jeśli wymagają tego potrzeby miasta. To dzielnica, w której Hoffstad pracuje najciężej i w której najmniej się odpoczywa.
Kurnik leży na samym południowym krańcu Prawego Brzegu, dociśnięty do murów miejskich i odsunięty od wszystkiego, co w Hoffstad uchodzi za istotne lub godne uwagi. Jest to jedyna dzielnica miasta pozbawiona jakiegokolwiek bezpośredniego połączenia z Wyspą Złotą. Jakby tę część miasto próbowano nieco ukryć lub odwrotnie, w zależności od kierunku analizy, jakby naturalnie zyskała ona swój charakter przez brak takowego połączenia.
Kurnik nie posiada oficjalnego statusu administracyjnego. Funkcjonuje jako obszar zarządzany pośrednio, bez formalnego podziału na kwartały czy ulice o ustalonym znaczeniu. To tutaj trafiają ci, dla których w Warsztatach zabrakło miejsca, i ci, na których miasto nie chce patrzeć zbyt często, ale mieć ich na oku w razie potrzeby. Robotnicy sezonowi, ludność napływowa, najubożsi dzierżawcy, ludzie bez stałych kontraktów. Wreszcie półświatek, szara strefa i od kilkunastu miesięcy napływowi emigranci.
Zabudowa jest ciasna, prowizoryczna i chaotyczna, jak na Hoffstad. Niskie, ciasno stłoczone budynki, dobudówki, baraki i przerabiane magazyny wypełniają każdy dostępny skrawek przestrzeni. Brakuje tu szerokiego planu, zieleni i trwałości. Wszystko jest tymczasowe, nawet jeśli stoi od lat. Hałas Warsztatów dociera tu bez przeszkód, a zapachy przemysłu mieszają się z dymem palenisk i odpadami produkcyjnymi, głównie dlatego, że to tutaj są one spuszczane do wody. Spusty mają miejsce nie od strony głównego nurtu rzeki, tylko od strony fosy i nią okrążają Prawy Brzeg płynąc dalej. Rozwiązanie nie było idealnym, ale stosując je, chciano uniknąć przepuszczania nieczystości przez Politę, na której przetrzymywane i przetwarzane są produkty rolne/żywność, a tym samym redukować ryzyko skażeń czy nawet epidemii.
Do Hoffstad docierają trzy szlaki komunikacyjne. Trakty sięgające miasta od zachodu, wschodu oraz północy. Nazwami wymienionych kierunków geograficznych nazwano bramy wjazdowe do miasta. Zarówno do bramy Zachodniej, jak i Wschodniej prowadzą stałe konstrukcje kamienno-drewniany mostów. Do bramy Północnej prowadzi natomiast dwuczęściowy most zwodzony.
Trakty zachodni oraz wschodni budowane były wraz z miastem i ich bramy wpisane były już w pierwotny projekt miejskich murów. Ich destynacje są oczywiste. Zachodni łączy Hoffstad ze stolicą, z Azeloth. Wschodni z Górami Ostrogrzbietymi i znajdującymi się u ich podnóży kopalniami złota, żelaza oraz węgla. Oba trakty klasyfikują się jako strategiczne i stanowią niezwykle ważną linię zaopatrzenia wewnątrz Imperium. Najpewniej drugą najbardziej istotną po trakcie łączącym Azeloth z Anthal.
Trakt wschodni został z biegiem czasu przedłużony za sprawą porozumienia z księstwem Tenshavar, a jego budowa sfinansowana w dużym stopniu ze środków tamtejszych książąt. Było to efektem dążeń decydentów nieco młodszego Vaydesur, aby ichniejsze miasto zyskało bezpośrednie połączenie z Hoffstad i tym niezwykle istotnym ośrodkiem handlowym. Kopalniami zwłaszcza.
Logistyczne obłożenie traktu wschodniego wymusiło stworzenie nowego dostępu do miasta i zdecydowano się na budowę bramy Północnej. Jej pojawienie się przekierowało cały ruch prowadzący do i od strony Doliny Mgłowych Jezior. Trakt północy jest zatem najmłodszym i najmniej obleganym, ale zwłaszcza sezonowo — w okresach najaktywniejszych połowów ryb oraz polnych żniw — należy spodziewać się na nim długich ciągów towarowych i obszernych karawan.
Obronność Hoffstad została zaprojektowana jako system ciągły, a nie zbiór pojedynczych fortyfikacji. Miasto od początku rozwijano z myślą o kontroli, opóźnianiu i selekcji ruchu; zarówno cywilnego jak wojskowego. Naturalne atuty terenu: rzeka Hoff, wyspy oraz sztucznie uformowana fosa, zostały w pełni włączone w architekturę obronną.
Zewnętrzny pierścień obronny stanowią masywne mury miejskie, wzniesione z kamienia i wzmocnione ziemnym rdzeniem. Ich linia nie jest idealnie regularna — podąża za kształtem rzeki, wysp i bastionów, maksymalnie utrudniając przeciwnikowi wybór dogodnego punktu natarcia. Mury są wysokie, szerokie i przystosowane do prowadzenia długotrwałej obrony, z pełnym zapleczem komunikacyjnym na koronie: chodnikami, magazynami amunicji, punktami sygnałowymi i stanowiskami artyleryjskimi.
Wloty do miasta stanowią najciężej ufortyfikowane elementy całego systemu. Każda z bram; Zachodnia, Wschodnia i Północna, zaprojektowana została jako samodzielny węzeł obronny, zdolny do walki nawet po odcięciu od reszty murów. Bramy posiadają wielostrefowe przejazdy: mosty, szyje bramne, kraty, wrota oraz wewnętrzne dziedzińce śmierci, kontrolowane z kilku poziomów jednocześnie. Ruch przez nie jest ściśle reglamentowany, a infrastruktura celna i wartownicza funkcjonuje tu nieprzerwanie, również w czasie pokoju.
Mosty prowadzące do Hoffstad są integralną częścią obrony. Stałe konstrukcje na zachodzie i wschodzie posiadają wbudowane punkty odcięcia, umożliwiające szybkie zerwanie przeprawy lub jej zablokowanie. Most północny ma charakter dwuczęściowy i zwodzony, co pozwala na całkowite odcięcie ruchu z kierunku Doliny Mgłowych Jezior. Przeprawy pomiędzy brzegami miasta prowadzą wyłącznie przez wyspy, co wymusza kontrolę wewnętrznego ruchu i zapobiega nieautoryzowanym przemieszczaniom.
Szczególną rolę odgrywają wyspy. Wyspa Złota oraz Wyspa Książęca mogą zostać odizolowane od reszty miasta poprzez zamknięcie mostów, tworząc ostatni, wewnętrzny bastion. Trzynasty most, łączący obie wyspy, pełni funkcję fortyfikacji o charakterze niemal twierdzy liniowej. Wielopoziomowej, stale obsadzonej i przygotowanej na długotrwałą obronę.
Za utrzymanie porządku i gotowości odpowiada sieć koszar, strażnic i punktów mobilizacyjnych rozmieszczonych przede wszystkim na Lewym Brzegu oraz w Zacharze i Warsztatach. Dzielnice Prawego Brzegu traktowane są jako zaplecze operacyjne, a w razie zagrożenia mogą zostać częściowo odcięte, aby zabezpieczyć rdzeń miasta.
Półświatek Hoffstad nie jest strukturą przestępczą w klasycznym sensie. Nie ma tu rodów, syndykatów ani trwałych organizacji działających w cieniu prawa. Imperium nie dopuszcza do powstania równoległej władzy, a miasto tej skali nie pozostawia przestrzeni na długofalową autonomię półświatka. To, co funkcjonuje w Hoffstad poza oficjalnym porządkiem, ma charakter rozproszony, doraźny i krótkotrwały.
Nielegalna działalność w mieście nie polega na przejmowaniu kontroli, lecz na wykorzystywaniu luk, które pojawiają się w systemie zaprojektowanym pod maksymalną wydajność. Półświatek rodzi się tam, gdzie presja norm, terminów i kontraktów jest zbyt duża, by wszyscy mogli jej sprostać.
Najwięcej takich przypadków kumuluje się na Prawym Brzegu. Na Policie i Warsztatach półświatek przybiera formę nieoficjalnych nadgodzin, pracy „po godzinach”, niezatwierdzonych partii towaru, które nigdy nie trafiły do rejestrów, lub przesunięć produkcji pomiędzy zakładami bez zmiany dokumentacji. Nie są to działania planowane długoterminowo, bo zbyt wiele oczu patrzy, zbyt wiele kontroli może spaść nagle i bez ostrzeżenia.
Kurnik pełni rolę strefy pochłaniania ryzyka. To tam trafiają ludzie, których system nie zdołał lub nie chciał wchłonąć w pełni. Nie tworzą oni zorganizowanego półświatka, ale krótkie łańcuchy zależności, które rozpadają się przy pierwszym silniejszym nacisku. Drobne oszustwa, nielegalna praca, niezatwierdzone dzierżawy i handel tym, co zostało odrzucone przez oficjalny obieg, są tu codziennością, ale nigdy nie przybierają formy jawnej dominacji.
Na Lewym Brzegu półświatek niemal nie istnieje jako zjawisko uliczne. Tam, gdzie się pojawia, ma charakter niematerialny. Plotki, wskazania, ciche ostrzeżenia, dostęp do wiedzy o nadchodzących decyzjach administracyjnych. Nie ma tu pieniędzy krążących poza systemem, są za to informacje, które pozwalają przygotować się wcześniej niż inni i zyskać tym przewagę.
Granica tolerancji jest wąska. Każdy, kto ją przekroczy, znika szybko i bez rozgłosu. Hoffstad nie słynie ze znanych przestępców, a ci złapani i skazani kończą bezimiennie na szubienicach przed miejskimi murami.