
Najważniejsze wydarzenia
- W Azeloth, a dokładniej w Zaolziu, w przytułku Ojca Luciena^, szarytka Zaria^, zgłosiła znikanie ich stałych rezydentów. Początkowo straż i śledczy nie zdawali się tą sprawą interesować, a plotki rosły, aż urosły do rangi spekulacji o ingerencji demonów i innego magicznego nasienia. Wówczas w sprawę włączyła się Inkwizycja, wysyłając do biednej dzielnicy niewielką grupę, aby ta sprawdziła, czy w tych opowieściach było ziarno prawdy.
- Do zlecenia wytypowano demonologa Valentina Borję, śledczą Leopoldine Renard, ukrywającą swe uszy detektyw Anthiopé Duivel oraz Czarnego Płaszcza Wilhelma. Do grupy dołączył również ruan Mruck, w roli ochroniarza maga.
- Zleceniobiorcy zebrali się pod przytułkiem, przedstawili sobie, po czym Duivel i Mruck poszli rozejrzeć się wokół budynku. Leopoldine weszła w dyskusję z bezdomnym, który chciał wejść, po czym zaczęła pukać do drzwi razem z nim, twierdząc, że oni przyszli tu po ciała. Wilhelm dobył w razie czego broni, zaś Borja zasugerował wyważenie drzwi.
- Drzwi szczęśliwie otworzyła sama Zaria, z którą na początku doszło do nieporozumienia z Leopoldine, gdy ta wypaliła, że jeśli nie ma trupów, to zaraz sobie je zrobią. W międzyczasie elfka dopytała bezdomnego, czy często wpuszczano ich do środka i podarowała mu monetę. Mruck za to nie zastał niczego szczególnego, toteż wszedł ze wszystkimi, zostawiając na zewnątrz jedynie Detektyw.
- Grupa poczęła zadawać szarytce pytania. Valentin rzucił sakiewką pełną krabów w jednego z bezdomnych, aby ten ustąpił mu miejsca na ławie. Zaria przekazała kilka imion zaginionych, zaznaczając, iż było ich więcej. Wskazała, że Lucien pomagał każdemu, w międzyczasie zwracając uwagę Borji, by tak nie robił.
- Duviel udało się wejść do środka, z miejsca jednak będąc zdemaskowaną przez Wilhelma odnośnie jej rasy, co niestety reszta prędko podłapała.
- Bohaterowie zaczęli się rozglądać. W pewnym momencie Valentina zaczepiła dziewczynka w bandażach, która "umarła za życia" - Malica^. Leopoldine zaczęła podpytywać bezdomnych o wymienionych zaginionych, jednak ci zaczęli kłamać, chcąc dostać zupę w nagrodę, co ostatecznie udaremniła Zaria.
- Wilhelm zaczął dopytywać szarytkę o Ojca Luciena. Kobieta wyrażała się o nim w samych superlatywach. Poproszona o klucz do jego gabinetu, powiedziała, że go nie ma. Resztę można było sprawdzić. Nie wiedziała też, skąd kapłan pozyskuje środki na ośrodek. W międzyczasie wytłumaczyła, że Malicia jest niemową, w dodatku sierotą.
- Mruck wszedł na górę, dopytywać o Andrzeja, został jednak przegnany przez pracownicę.
- Leopoldine, aby wydusić potrzebne informacje, opowiedziała historię o torturze z rosnącym bambusem, sugerując, że właśnie podobny los może czekać na mężczyzn, jeśli nie złapią winnego. Udało jej się dowiedzieć, że na Zaolziu pojawił się wieszcz, który oferował ratunek przed końcem świata. Ponadto nic więcej z tego nie wynikło, toteż kobieta poprosiła Zarię, aby ta podała im dodatkowe porcje jedzenia.
- Czarny Płaszcz z elfką przejęli dziecko, gdy baron odsunął je od siebie swoją laską, i udało im się z nim porozumieć. Umówili się, że dziewczynka ma mrugać na "tak" jeden raz, a na "nie" dwa razy. Dziewczynka odpowiedziała "nie" na wszystkie pytania, jednak dalej wskazywała Valentina, jakby chcąc czegoś od niego. W międzyczasie Leo dopytała dziewczynkę, czy osoba, o którą jej chodzi, była wieszczem, jednak dziecko jej nie odpowiedziało, jedynie przetarło łzawiące oko.
- Zaria poprosiła, by grupa nie wierzyła we wszystko, co usłyszy, i kontynuowala rozmowę z Willem. Zwróciła się też z prośbą o datki.
- William jeszcze raz udał się na górę, będąc, jak wcześniej inni, wypędzonym z sali chorych. Zajrzał jeszcze do kuchni, jednak było w niej zbyt tłoczno. Tymczasem dziecko z irytacją próbowało dać do zrozumienia Duivel, że chce wyjść, co też ostatecznie mu się udało.
- W pierwszym odruchu wyszli na zewnątrz wszyscy prócz Wilhelma, który wkrótce także dołączył do drużyny. Malicia zaś ciągnęła Anthiopé pod jeden z budynków, w którym brakowało drzwi. W środku panowała ciemność i gdy wszyscy doszli do tego, że nie chcą iść jako pierwsi do środka, w przejściu pojawiła się postać odziana w szmaty.
- Leopoldine, Mruck i Wilhem zaczęli strzelać. Duivel złapał uciekające dziecko, po czym osłonił drużynę magiczną tarczą, Valentin z kolei próbował użyć duchowego pocisku, jednak uczynił nim krzywdę tylko sobie samemu.
- Początkowo tajemnicza postać zdawała się reagować na strzały, ostatecznie jednak te nic jej nie zrobiły. Valentin ponowił atak magią, lecz i ona zdawała się nie działać na przeciwnika.
- W ostateczności bohaterowie ratowali się ucieczką; dziecko zaś odprowadzili do przytułku.
Następstwa fabularne
- W przytułku Ojca Luciena zjawili się: Valentin Borja, Leopoldine Renard, Anthiopé Duivel, Wilheim, oraz Mruck, szukając pierwszego tropu w sprawie podejrzanych zaginięć wśród biednych i schorowanych na terenie Zaolzia.
- Ustalili, że Ojciec Lucien jest kapłanem, który chce pomagać innym, że źródło środków, którymi dysponuje na utrzymanie ośrodka, pozostaje nieznane oraz że po Zaolziu od czasu do czasu chodzi wieszcz, który chce chronić ludzi przed końcem świata. Spotkali też dziewczynkę - sierotę i niemowę, z trądem pod bandażami.
- Dziecko uczepiło się Borji, lecz - przejęte przez bardziej empatyczną Duivel - wyprowadziło wszystkich z przytułku i powiodło pod jeden z budynków pozbawiony drzwi i z mrocznym z cieniem w środku.
- W przejściu pojawiła się zakapturzona postać z łachmanach, do której grupa spróbowała szyć z kul i magii, jednak żaden z tych ataków się jej nie imał. Nie było żadnych śladów krwi czy choćby oznak cierpienia.
- Bohaterowie postanowili więc wykonać taktyczny odwrót, by wrócić z większą grupą i może z szerszą wiedzą.