
Anovar Eszverai to niepozorny na pierwszy rzut oka mężczyzna, ale nie sposób go zignorować, gdy już zabierze głos — nawet jeśli czasem musi się na to zbierać przez dłuższą chwilę. Mężczyzna w sile wieku, o starannie przyciętych, długich włosach, elegancki, zawsze nienagannie ubrany, wyróżniający się niespiesznym, wyważonym sposobem bycia. Jego krok — lekko kuśtykający z powodu dawnej kontuzji nogi — wspiera laska o misternie rzeźbionej głowicy, a na lewej dłoni niezmiennie lśni rodowy pierścień Eszveraiów, noszony z wyraźną dumą.
Choć jego nazwisko gości w Radzie zaledwie od piętnastu lat, rodzina Eszverai zdążyła już wzbudzić wiele emocji — od szacunku przez niechęć, aż po jawną pogardę ze strony bardziej „nobliwych” rodów. Wywodzący się z Vipery kupiecki klan, niegdyś zajmujący się handlem brokatem i tkaninami ozdobnymi, dziś kontroluje znacznie szerszą sieć interesów. Mimo to kręgi arystokratyczne nadal zbywają ich jako „nowobogackich”, traktując z mieszaniną podejrzliwości i protekcjonalnego chłodu. Anovar doskonale zdaje sobie z tego sprawę — i chociaż trudno jest to po nim poznać w codziennym obyciu, wydaje się ciążyć mu to na sercu.
W debatach Eszverai zyskał reputację osoby ostrożnej, metodycznej i nieskorej do pochopnych sądów. Często nie zabiera głosu jako pierwszy, lubi słuchać, analizować, rozważać — czasem do znudzenia — każdą możliwą konsekwencję danego rozwiązania. Gdy już jednak przemówi, jego głos jest opanowany, a argumenty pieczołowicie dopracowane. Niełatwo go przekonać, jeszcze trudniej zbyć jego pytania — ma talent do dostrzegania luk w projektach, przez co przez niektórych bywa nazywany uciążliwcem, a w co dramatyczniejszych opiniach: wrzodem na honorze. Sam Anovar nie przejmuje się jednak złośliwościami — wierzy w wartość ugruntowanej decyzji i nie waha się podważać konsensusu, jeśli uzna go za powierzchowny.
W sytuacjach stresowych, zwłaszcza gdy zostaje zaatakowany słownie, zdarza mu się lekko jąkać — co bywa mylnie interpretowane jako słabość. Prawda jest jednak taka, że choć nie ma natury wojownika ani retorycznego dominatora, jego niezłomność i konsekwencja stanowią opokę wielu negocjacji w Radzie Miasta. Nie da się go zastraszyć, przekrzyczeć ani pospieszyć. Jego ostrożność czyni go potencjalnie trudnym sojusznikiem, ale i cennym — raz przekonany, potrafi pozostać lojalny przez całe lata.