Najbardziej znanym dziejowym wydarzeniem jest WDM, każde dziecko słyszało o tym kataklizmie, a władcy chętnie podsycają moc związanych z nim legend — ku przestrodze i by uzasadnić konieczność kontrolowania magów. Im mniej pozbawionych kontroli magów chodzi po świecie, tym mniejsza szansa, że dojdzie do powtórki.
Kiedy uczniowie Doleriona rozpierzchli się po świecie, nauczając chętnych o magicznych możliwościach, liczba magów — zwłaszcza na kontynencie Amarth — znacznie wzrosła. Rasy długowieczne jak Elfowie bardzo chętnie zainteresowały się nową nauką, starając się wykorzystywać ją do ułatwienia sobie życia. W tamtych czasach magia była powszechnie wykorzystywana w praktycznie całym znanym świecie. Korzystało z niej nawet rozrastające się królestwo Vanthijskie, które zaczęło podbijać kontynent Tarneth, tworząc tam swoje kolonie. Kiedy udało się ludziom z Vanthii podbić większość kontynentu, co swoją drogą było bardzo krwawym wydarzeniem, które na zawsze ukształtowało i niechęć ludzi do innych ras, i niechęć innych ras do ludzi, swoje oczy zwrócili oni ku kontynentowi Amarth. Potężna armia Vantii uderzyła na tereny dzisiejszych wysp Nesselis do tej pory zamieszkane przez Elfy, z kolei jej flota udała się na południe, by tam uderzyć z morza na ziemie Clana zamieszkałe przez ludzkie i elfickie plemiona. W tym czasie ziemie Amarth podzielone były na wiele pomniejszych państewek zamieszkałych przez różne rasy. Jednak w chwili inwazji Vanthii na tereny dzisiejszej wyspy Paltran dostrzeżono konieczność zjednoczenia, aby stawić czoła groźnemu i bezwzględnemu przeciwnikowi. Wtedy to powstało Zjednoczone Amarth, federacyjne państwo łączące wszystkie kraje znajdujące się na kontynencie Amarth. Wojna, która rozgorzała między światem ludzi a światem innych ras, była zacięta, jednak ludzie górowali nad Amarthyjczykami tak liczebnością, jak i doświadczeniem, z tego też powodu Rada władająca młodym państwem postanowiła wykorzystać siłę magów. Mieli oni przygotować zaklęcie, które byłoby w stanie objąć swym zasięgiem cały kontynent, tworząc barierę, której żaden Vanthijczyk nie mógłby przekroczyć. Było to zadanie, które nie miało precedensu w historii świata, i jak można się domyślić, miało też kosmiczne reperkusje. W stolicy Amarth, Asylum, zebrała się cała elita magów tak z Amarth, jak i innych krain, ponieważ znalazło się wielu chcących wziąć udział w tym wiekopomnym wydarzeniu. Po kilku tygodniach opracowywania rytuału jego projekt został ukończony. Był on bardzo skomplikowany, a do jego odprawienia potrzebni byli magowie z każdej katedry w dużej liczbie. Kiedy zakończono przygotowania, niezwłocznie rozpoczęto proces odprawiania, który trwał nieprzerwanie przez tydzień.
Wielu biorących w nim udział magów nie wytrzymało tempa, przeceniło swoje możliwości i oddało tej sprawie życie. Wszystko prawdopodobnie skończyłoby się sukcesem, gdyby nie jeden mag — kapłan Frydryk, który celowo sabotował całe przedsięwzięcie, a zrobił to tak misternie, że nikt w porę nie przejrzał jego planu. Wprowadził on do rytuału własne wątki, co doprowadziło właśnie do wydarzenia, które dziś nazywamy Wielką Destabilizacją Magii. Konsekwencje tego zdarzenia były ogromne: